Nazewnictwo

Koniec z plikami „ostateczny_v3”

„rzut_parteru_FINAL_v3_poprawiony(2).dwg” nic nikomu nie mówi. Jak wygląda konwencja nazewnictwa, po której każdy odczyta nazwę dokumentu bez pytania.

Prawie każde biuro projektowe zna ten plik: rzut_parteru_FINAL_v3_poprawiony(2).dwg. Nazwa nic nie mówi o tym, czy to naprawdę ostateczna wersja, kto ją poprawiał ani czy inżynier na budowie ma prawo z niej korzystać. A jednak takie nazwy krążą po dyskach sieciowych, skrzynkach mailowych i folderach współdzielonych przez lata.

Skąd bierze się problem

Nazwa pliku tworzona ręcznie odpowiada na pytanie „co teraz robię z tym dokumentem”, a nie na pytanie „czym ten dokument jest”. Stąd FINAL, FINAL2, FINAL_poprawiony, do wysłania, NOWA — słowa, które miały sens dla autora w danym momencie, ale tracą sens, gdy plik trafia do kogoś innego, zwłaszcza kilka miesięcy później. Do tego dochodzi brak spójności między zespołami: architekt nazywa pliki inaczej niż konstruktor, a wykonawca inaczej niż obaj.

Jak wygląda konwencja

Konwencja nazewnictwa rozwiązuje ten problem, dzieląc nazwę na stałe pola, z których każde odpowiada na jedno pytanie. Typowy układ z ISO 19650 wygląda tak:

ZDB-PCM-B1-00-DR-A-0012

  • Projekt (ZDB) — którego przedsięwzięcia dotyczy dokument.
  • Autor (PCM) — która firma go wytworzyła.
  • Strefa (B1) — który budynek lub część inwestycji.
  • Poziom (00) — które piętro albo ZZ, jeśli dokument dotyczy całości.
  • Typ (DR) — rodzaj dokumentu, na przykład rysunek.
  • Branża (A) — dyscyplina, tu architektura.
  • Numer (0012) — kolejny numer w danej kombinacji pól.

Rewizja (na przykład P03) i status dokumentu żyją obok nazwy, nie wewnątrz niej — to osobne dane, nie kolejny dopisek w nazwie pliku.

Dlaczego to ma znaczenie na budowie

Konwencja nazewnictwa nie jest formalnością dla samej formalności. Kiedy nazwa jest przewidywalna, każdy — architekt, konstruktor, kierownik budowy — może odczytać, czym jest dokument, nie otwierając go. Można też jednoznacznie odróżnić dwa pliki, które różnią się tylko jednym polem, zamiast zgadywać po dopisku w nazwie, który z nich jest aktualny. To też podstawa do tego, żeby rewizje i statusy (WIP, Udostępniony, Opublikowany, Zarchiwizowany) miały sens — bez stabilnej nazwy nie da się śledzić historii jednego dokumentu w czasie.

Jak to działa w DocuBIM

W DocuBIM nazwę dokumentu składasz z pól konwencji projektu zamiast wpisywać ją ręcznie — autora i kolejny numer system uzupełnia sam. Nie da się przez pomyłkę stworzyć dwóch dokumentów o tej samej nazwie ani zapisać pliku z dopiskiem „ostateczny”. Konwencję ustala się raz, na starcie projektu, i obowiązuje ona wszystkie zespoły korzystające ze wspólnego środowiska danych.

Wdrażamy DocuBIM razem z pierwszymi firmami.

Jeśli porządkujecie dokumentację, umowy albo korespondencję na realnym projekcie, porozmawiajmy o pilotażu.

Porozmawiajmy o pilotażu

Zobacz też